Deszczowy koniec

Z pewnym opóźnieniem nadszedł w końcu ten upragniony dzień ukończenia kursu… ostatnie 2h jazd. Z jednej strony przyjąłem to z ulgą, bo organizowanie czasu na te zajęcia było karkołomne i męczące… natomiast z drugiej to brakować mi będzie tego… dużo się nauczyłem i poprawiłem swoją technikę jazdy… czy teraz mam już niezbędne podstawy żeby nie wprowadzać złych nawyków? Pewnie nie … i zapewne będę musiał co roku, na początku każdego sezonu brać 2-3h jazd doszkalających…

W każdym razie dzień ten nadszedł i przez głowę przeszło mi, że w zasadzie ja już muszę być w stanie zrobić wszystkie manewry z marszu i bez potknięcia …

EcseUqOa

Taaa… sceptycyzm wypchnął optymizm z pokoju i z hukiem trzasnął drzwiami… Najgorsze jest to, że miałem tak z tydzień przerwy w jazdach, a poza tym cały czas zanosiło się dzisiaj na deszcz…

Mała dygresja na temat prognoz pogody. Od czasu od kiedy jeżdżę na motocyklu, aplikacje i serwisy do prognozy pogody stały się nieodłącznym  towarzyszem przygotowań do moich wypraw wokół komina 🙂 Zawsze ale to zawsze starałem się trzymać jednej zasady:

JEŹDZIĆ TYLKO GDY NIE PADA…

rainmoto

Nie bawiło mnie moknięcie w siodle, uślizgi, syf spłukiwany w koleiny – nie bawiło i bawić nie będzie … dlatego też stałem się mistrzem w unikaniu deszczu 🙂 i częstym użytkownikiem aplikacji pogodowych. Mam dwie ulubione i sprawdzone metody sprawdzania prognozy pogody. Jedna to aplikacja MORECAST a druga, stosowana zamiennie z apką to serwis numerycznej prognozy pogody ICM METEO.PL. Generalnie morecast jest zdecydowanie bardziej optymistyczny a meteo.pl wręcz przeciwnie. Razem dają bezpieczną mieszankę samospełniających się przepowiedni 🙂 Np. dzisiaj miałem ewidentnie w poprzek z meteo.pl bo na czas jazd serwis przewidywał deszcz, a morecast odwrotnie – lekkie zachmurzenie, słaby wiaterek i ZIOBRO opadów …wrrrróć znaczy zero … Do mniej więcej 12:30 widać było wyraźną przewagę morecast i rosnące niezdecydowanie modeli numerycznych w meteo.pl, które najwyraźniej ktoś w ICM, korygował jednocześnie wyglądając przez okno – na zasadzie:

„ok, prognoza nie wyszła ale przynajmniej pokazujmy stan pogody mniej więcej zgodnie z tym co widać za oknem”

Gdy podjechał Instruktor, poczułem że jestem zwycięzcą!!! Ani kropelki deszczu… null, ziero, niente!!!

59a0923023_kim_jestes

Na pierwszy ogień zaatakowałem ósemki – powtarzając sobie w głowie o czym należy pamiętać…. jak to było? Głowa, nogi i nie odpuszczać – dociążać na zewnątrz i dociskać przeciwskrętem… i jeszcze, że Yamaha sama wie jak jechać 🙂 – o co chodzi? Chodzi o znany fakt, że moto jedzie tam gdzie patrzysz, więc paradoksalnie jak patrzysz przed koło, żeby np. sprawdzić czy nie najeżdżasz na linię to właśnie na nią najedziesz!!!

Zatem trzeba się patrzeć tam gdzie chcemy, żeby motocykl pojechał, ale żeby to w spokoju zrobić to trzeba zaufać, że motocykl sobie poradzi bez naszego wślepiania się w asfalt …

Chociaż ostatnie doniesienia z internetu poddają to w wątpliwość:

Zrzut ekranu 2016-04-10 o 13.01.49

(źródło: TVN Warszawa, http://tvnwarszawa.tvn24.pl/ulice,news,motocyklista-pomylil-gaz-z-hamulcem-wjechal-w-plot,199013.html )

Ósemki poszły bez problemu, potem wolny slalom – uwaga, która może być ważna dla osób zdających w Warszawie na ul. Odlewniczej – tam wolny slalom zaczyna się od pierwszego skrętu w LEWO – może to być istotne – dla mnie np. tak bo od właśnie tej strony szło mi dużo gorzej – warto więc upewnić się, że z obu stron potrafimy zaliczyć wolny slalom…. – poszło! Kurde wszystko poszło dobrze… podjechałem do Instruktora i wtedy zauważyłem pierwsze krople na szybce kasku… może przestanie – pomyślałem – w końcu to nie jest żadna ulewa tylko delikatna mżawka – pocieszałem się w duchu…

Pojechaliśmy… najpierw było zupełnie dobrze, skierowaliśmy się od razu w kierunku tras egzaminacyjnych przy WORD na Odlewniczej, przejeżdżamy przez Wisłę i oprócz nerwowo wiejącego wiatru który trochę gibał nami, to wszystko było w porządku – ale mżawka się chyba obraziła, nadęła i zamieniła w regularny deszcz – niby nic wielkiego jak ktoś idzie sobie chodnikiem, albo siedzi w cieplutkim samochodzie (sic!), ale jadąc na motocyklu widziałem to ZDECYDOWANIE INACZEJ.  Dodatkowo, ten mój osobisty manager tortur (Instruktor znaczy) oczywiście postanowił wpuścić mnie w najgorsze pułapki tras egzaminacyjnych!

– No to się zdziwi! Pomyślałem, zaciskając zęby i modląc się, żeby nie wpadł na pomysł jakiegoś ciasnego zawracania…

Wpadł!

stock-photo-34201366

Oczywiście, wszystko mi się poplątało – bojąc się, że stracę przyczepność na mokrym asfalcie w złożeniu na zakręcie zawracając w ciasnej uliczce i jadąc na pół-sprzęgle, elegancko wjechałem w zatoczkę autobusową a potem prostopadłą uliczkę…

– No co ty wyprawiasz – w głosie Instruktora usłyszałem bezmiar rozczarowania, zdziwienia  i parę jeszcze nut, których znaczenia wolałem nie doszukiwać się

 – Ratuję ci motonga – pomyślałem, ale nie powiedziałem tego na głos… Na moje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że to była naprawdę moja pierwsza jazda w deszczu i kompletnie nie czułem sprzętu … bardziej była to niepewność w mojej głowie niż w rzeczywistości ale efekt był ten sam – czyli nadmiernie ostrożna jazda i gwałtowny spadek wiary we własne umiejętności. Wrażenie potęgowało się w momencie zatrzymywania motocykla na światłach i próba oparcia nóg o jezdnię. Mimo, że temperatura była dodatnia, kilkanaście stopni powyżej zera, to powierzchnia asfaltu wydawała się pokryta lodem albo olejem… nogi leciały same na boki a stabilność motocykla, a tym samym moje bezpieczeństwo i reputacja (no i Instruktora) były narażone na szwank  – pozostawało stawiać nogi zdecydowanie i od góry (bez żadnych posuwistych ruchów) i ograniczać nonszalanckie gibanie się na motongu w celu zrobienia wrażenia na przemykających po pasach śmiertelników… generalnie nie byłem przygotowany do takich doznań.

article-2269000-1732E91E000005DC-34_634x372

No ale z drugiej strony, lepiej trafić na pierwszą jazdę w deszczu to nie mogłem… z asystą instruktora, z „ELką” na plecach i motocyklu… w sumie może i tak 🙂 bo przecież trudno jest jeździć wyłącznie gdy nie pada … a poza tym:

If-You-Dont-Ride-In-The-Rain-You-Dont-Ride-Patch.jpg

 Na koniec parę spostrzeżeń odnośnie jazdy po trasach egzaminacyjnych w okolicach WORD na Odlewniczej w Warszawie. Z tego co przekazał mi instruktor, egzaminatorzy stosują tam dość powtarzalne tricki, zatem warto pamiętać o następujących elementach (jak już uda się przejść przez plac manewrowy:))) )

Top_10_Tips

10 luźno dobranych porad (*)

  1. Uwaga na ograniczenie prędkości – w zasadzie jest tam ciągle ograniczenie do 40km/h, w paru miejscach Strefa Ruchu do 30km/h i raz do 50km/h – pilnuj żeby nie przekroczyć prędkości powyżej 10km/h.
  2. Jest parę zdradliwych skrzyżowań równorzędnych, które wyglądają jak skrzyżowania z uliczkami osiedlowymi… nic bardziej mylnego – uwaga na prawą!
  3. Będzie skręt w lewo z ulicy jednokierunkowej – TRZYMAJ SIĘ LEWEJ STRONY jezdni!!!
  4. Znaki poziome – nie ścinaj zakrętów, uważaj na znaki poziome (pojedyncze i podwójne linie) – nie przejeżdżaj po nich kołami!!!!
  5. W tym rejonie jeździ dużo Elek – jeżdżą wołowato i blokują ruch uliczny – przejeżdżając przez skrzyżowanie uważaj na to kto stoi przed tobą, jeżeli widzisz ELkę – to zaplanuj sobie ten przejazd 🙂
  6. Na egzaminie nie spieszysz się nigdzie… daj sobie czas na reakcję, egzamin nie może trwać krócej niż 25 minut, a poza tym egzaminator ma całą listę punktów do sprawdzenia, więc jadąc szybciej nic nie osiągniesz oprócz zwiększenia szansy na oblanie.
  7. Zwracaj uwagę na przejazdy tramwajowe i kolejowe, pokaż tym z tyłu, że się rozglądasz – hint: jadąc od strony Wisły w Odlewniczą, jeszcze zanim dojedziesz do WORD, są nieczynne tory kolejowe – dla bezpieczeństwa (egzaminu) zwolnij (ale nie za bardzo) zrób ruch głową w lewo / prawo …
  8. Uważaj na drogi dla rowerzystów – nawet jak nikogo nie ma, pokaż że się rozglądasz – zwykle skupiamy się na widocznych ZA ścieżką rowerową pasach dla pieszych…
  9. Śpiących policjantów nie omijaj, a jak jest potencjalnie taka możliwość (np progi zwalniające są rozdzielone na pasy ruchu) to rób to z PRAWEJ STRONY.
  10. No i na koniec: oczywiście zero filtrowania ruchu :)))

I to byłoby na tyle … ostatnia jazda, kurs skończony… czas na egzamin….

0ef84e0b6d225955e2c30a603594127dc9df08d52395fd1c16579a24fe77df49

————

(*) – ww. porady nie gwarantują zdania egzaminu, co więcej – jak się skupisz wyłącznie na czytanie głupawych blogów zamiast na praktyce jazdy to gwarantuję, że oblejesz 🙂

Jedna uwaga do wpisu “Deszczowy koniec

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s